Karta spółki na GPWGrupa Arcus FacebookGrupa Arcus Google+Profil Grupa Arcus LinkedIn

Telematyka w ubezpieczeniach: czy kierowcy w Polsce są gotowi na prawdziwą rewolucję?

-A +A
Logo T-matic Systems

O obawach związanych ze śledzeniem kierowców, wpływem telematyki na ceny polis i rynku ubezpieczeń w Europie rozmawiamy z Piotrem Pastuszką, Prezesem Zarządu T-matic Systems S.A.

Czy telematyka w ubezpieczeniach ma szansę przyjąć się w naszym kraju?

Jak najbardziej! Szanse powodzenia rosną tym bardziej, im większa jest świadomość tego, jakie korzyści zapewnia telematyka. Wystarczy spojrzeć na doświadczenia innych rynków (np. Włoch), na których usługi telematyczne są już rozwinięte. Widać wyraźnie, jak duże korzyści można czerpać z tego typu rozwiązań. I to korzyści, których obecnie ubezpieczyciele w Polsce nie mają.

Firmy ubezpieczeniowe są często narażone na krytykę, zwłaszcza w przypadku likwidacji szkody. Wynika to z faktu, że są oceniane najczęściej przez dwa kryteria: wysokość składki ubezpieczeniowej oraz szybkość likwidacji szkody. Ale ubezpieczyciele są instytucjami zaufania publicznego i mogą budować wokół kierowcy parasol ochronny, który ma dwa zadania: wzmacnianie relacji z klientem oraz obniżanie szkodowości. Mogą w tym pomóc narzędzia telematyczne.

Dzięki nim ubezpieczyciel może znacznie obniżyć cenę składki tym kierowcom, którzy jeżdżą bezpiecznie. Jeśli zamiast płacić średnio 2000 – 2500 zł za ubezpieczenie samochodu wydamy np. 1000 zł, to chętniej skorzystamy z oferty. Dla ubezpieczyciela oznacza to nie tylko przyrost liczby klientów, ale przede wszystkim pozyskanie dobrych kierowców, którzy nie generują szkód. We Włoszech w efekcie wprowadzenia polis opartych o dane telematyczne częstość szkód obniżyła się aż trzykrotnie! W Polsce może być podobnie.

Kolejną korzyścią jest zmniejszenie ryzyka fraudów ubezpieczeniowych. Dzięki telematyce ubezpieczyciel może znacznie łatwiej zrekonstruować przebieg wypadków. Wystarczy bowiem, aby urządzenie w samochodzie zarejestrowało szereg parametrów na 30 sekund przed zdarzeniem i po nim. Mając takie dane jak prędkość, kierunek, siła uderzenia czy miejsce, ekspert od rekonstrukcji wypadków drogowych może znacznie łatwiej stwierdzić, czy w danym przypadku dochodzi do próby wyłudzenia (np. samochód został zniszczony nie w wypadku, ale celowo uszkodzony podczas postoju). A wyłudzanie ma duży wpływ na stawki dla wszystkich użytkowników samochodów.

By zwiększyć szanse ubezpieczeń UBI (Usage-based insurance) w Polsce, trzeba zmienić sposób działania firm telematycznych. Nie mogą być postrzegane wyłącznie jako dostawcy sprzętu. Zamiast sprzedawać elektronikę, powinny oferować wyspecjalizowane usługi przydatne dla ubezpieczycieli i kierowców.

Jakie korzyści z ubezpieczeń UBI odniosą kierowcy?

Na kwestię UBI należy spojrzeć szerzej niż tylko z perspektywy ceny. Warto również uwzględniać kwestię dostępności, o której zwykle najrzadziej się wspomina. UBI przede wszystkim powinno być dla wszystkich. Ale żeby tak się stało, trzeba niestety sporo czasu. W przypadku Polski nawet 10 lat lub jeszcze więcej. Niemniej od czegoś trzeba zacząć.

W pierwszej kolejności warto zacząć od młodych kierowców. Zwykle to oni najmniej obawiają się nowych technologii i płacą bardzo wysokie stawki za polisy. Są najbardziej otwarci na innowacyjne rozwiązania i usługi. Dla nich oczywiście znaczenie będą miały zniżki, czyli możliwie jak najniższa cena polisy.

Warto również uwzględnić floty, w których występuje wyższa szkodowość niż w przypadku indywidualnych kierowców. Obecnie menedżerowie flot nie mają żadnego narzędzia, aby ograniczyć liczbę zdarzeń. Rozwiązania takie jak grywalizacja wydają się idealnym narzędziem, bo premiować będą oczekiwane zachowania. Z drugiej strony wystarczy zastosować partycypowanie w kosztach utrzymania floty, by ukrócić negatywne działania kierowców. Dzięki rozwiązaniom takim jak scoring (ocena – przyp. red.) stylu jazdy kierowcy czy eksploatacji pojazdu każdy zyskuje dostęp do kluczowych danych, które poddaje analizie. Każdy, czyli menedżer floty, firma telematyczna, a także ubezpieczyciel. W przypadku tego ostatniego łatwiej tworzyć nowe taryfy i szacować ryzyko. A przede wszystkim je zminimalizować. Kierowca otrzymując bowiem teoretycznie tańszą ofertę, będzie zobowiązany do przestrzegania określonych zasad. W razie ich naruszenia dostanie od ubezpieczyciela zwyżkę. Niemniej w interesie każdego będzie przestrzeganie umowy. Choć to przypomina metodę kija i marchewki, to jednak pozytywnie wpłynie na bezpieczeństwo. A to ma przełożenie na efektywność pracy, koszty, czas, a nawet przejrzystość ofert.

Jakie są zagrożenia związane z wprowadzeniem ubezpieczeń UBI?

Przede wszystkim świadomość i wola. Obecnie branża telematyki trochę ze swojej winy jest traktowana jako ta, która dostarcza sprzęt. Tymczasem od urządzeń o wiele ważniejsze są związane z nimi usługi oparte o zaawansowane oprogramowanie. Nie można już opierać się jedynie na argumentach ekonomicznych pod hasłem „ile zaoszczędzi dana flota”. Trzeba dostarczyć kompletną usługę, od sprzętu począwszy na ubezpieczeniach skończywszy. Wówczas firma telematyczna staje się partnerem technologicznym, który doradza w doborze najbardziej optymalnej kompleksowej oferty.

Drugą barierą, jaka może się pojawić dla flot są… ludzie. A ściślej związki zawodowe. Niesłuszna obawa przed śledzeniem tak nagłaśnianym w mediach jest wręcz kluczowa. A to nie wszystko. Istnieje również obawa przed wyższymi kosztami związanymi z zakupem urządzenia i jego montażem. Jest to o tyle nieuzasadnione, że koszt urządzenia dla użytkownika końcowego wyniesie kilkaset złotych – już po roku opłacania niższej składki za ubezpieczenie może się zwrócić. Niestety mity mogą być na tyle silne, że mogą zniweczyć realizację projektów.

Trzecią barierą jest to, co obserwujemy obecnie we Włoszech. Po 10 latach eldorado pojawiły się utrudnienia natury prawnej. Z perspektywy obecnej legislacji w Unii Europejskiej najważniejszym podmiotem jest statystyczny Kowalski. W przypadku rynku ubezpieczeń dla konsumentów istotna jest swoboda wyboru i ewentualnej zmiany ubezpieczyciela. A obecnie wybór określonej firmy ubezpieczeniowej we Włoszech wiąże się ze swoistym przywiązaniem. Każdy z ubezpieczycieli stosuje własny system i urządzenia. A to oznacza, że zmieniając ubezpieczyciela trzeba też wymienić sprzęt. To wyraźne ograniczenie. Stąd kluczowe staje się, by użytkownik zmieniając firmę mógł przenieść zainstalowane urządzenie. By stało się to możliwe, trwają obecnie prace nad spójnością specyfikacji danych.

Dla kogo są ubezpieczenia oparte o telematykę?

Dla każdego. Niemniej na starcie ubezpieczyciele powinni zacząć od swojego nierentownego portfela. I narzędzi umożliwiających efektywniejsze zarządzanie i panowanie nad portfelem. Jak choćby wyeliminowanie takich rozwiązań jak wspólne polisy na ojca i młodego kierowcę – syna, by zmniejszyć wysokość składki.

Osobnym zagadnieniem jest skalibrowanie oferty oraz rozwiązań. Innymi słowy: na jakiej podstawie ubezpieczyciel oceni styl jazdy kierowcy. Ile razy będzie musiał wykonać gwałtowne, agresywne hamowanie czy przyspieszanie, by zmienić ocenę. Należy mieć na uwadze to, że scoring, czyli algorytm oceniający ryzyko dla klientów w poszczególnych krajach będzie inny. Każde państwo ma swoją specyfikę: sieci drogowej, zwyczajów kierowców, a nawet mentalności.

 

Connected Life Magazine, kwiecień 2015

T-matic Systems